sob. 20.10.1990, godz. 9.45
– Podczas modlitwy zrozumiałam, że każdy człowiek oprócz Anioła Opiekuna ma też swego kusiciela, któremu całe życie musi się przeciwstawiać.
Im częściej i bardziej świadomie człowiek prosi o pomoc Pana, Maryję, duchy i dusze opiekuńcze, tym więcej zwycięstw jest mu dane. Jeśli liczy na siebie – przegrywa, bo nie sposób oprzeć się tak wielkiej potędze zła.
Całe życie jest walką i jej napięcie nigdy nie ustaje, bo każdy jest w zasięgu szatana o mocy odpowiednio wielkiej do łask i talentów danych mu od Boga.
Konieczna jest ciągła czujność i błaganie o Miłosierdzie Boże. Najsilniejsze ataki zła przychodzą po doznanych łaskach i czynią największe spustoszenie, bo człowiek przeważnie wtedy jest najmniej czujny, gdyż wydaje mu się, że już mu nic nie grozi, że jest silny i uprzywilejowany – zapomina o swej słabości i potrzebie ciągłego błagania o pomoc.