Tak sobie dzisiaj rozmyślam…W swoim życiu poznałam wiele osób, pewnego dnia poznałam również Jezusa. Dziwnie to się wszystko zaczęło – jest ale nie jest, wiem, że jest ale jednak nie wiem, wierzę, że jest ale o co chodzi z tą wiarą?… takie to były przepychanki. Jeszcze raz – pewnego dnia poznałam Jezusa. Zaczęło się od jednego, krótkiego zdania, gdy siedziałam na trawie, będąc na samotnej, rowerowej wyprawie. Byłam w tak ciemnych chmurach, że do dziś nie wiedząc skąd, zaczęłam pod nosem mówić – jest dobro, w moim sercu jest dobro…dobro…dobro…I poczułam wówczas ciepło, które zaczęło mnie otulać. Wówczas nie potrafiłam tego nazwać, opisać…Pamiętam natomiast to wyraźne, dziwne uczucie, pamiętam, że kiedy tak mówiłam to robiło się dobrze, ciepło, spokojnie, odchodziło napięcie i strach. Zapytałam ostatnio swojego spowiednika: księże jak to jest, że on chodzi całe życie do kościoła, modli się, naprawdę się modli, a powiedział mi pewnego dnia: zazdroszczę ci wiary….O co chodzi? Czy w końcu każdy ją ma czy jednak nie? Usłyszałam odpowiedź, że jest jeden warunek – aby ją otrzymać trzeba się otworzyć.
Bingo! Strzał w dziesiątkę, znam tą osobę więc zrozumiałam w mig, już wszystko stało się jasne. Dla Pana Jezusa wystarczy naprawdę odrobinka, takie małe ciut, ciut, takie jedno niewinne zdanie ale skierowane na Niego nawet nie wiedząc, że to do Niego – bo to On jest dobrem, bo w sercu Jego właśnie szukałam. Wystarczy mała szparka p r a g n i e n i a poznania Jezusa, a łaska wiary nagle uderza i trafia w serce jak laser. Dosłownie – mocno i z prędkością światła. Jak laser.
Trafiona – Ocalona
+ Ja ratuję cię ciągle. To, co dokonane zostało na Golgocie dwa tysiące lat temu, było i jest znakiem tego, co trwa nieustannie, bo istnieje poza czasem, jakiemu ty podlegasz jako człowiek żyjący na ziemi. Ja jestem nieustającym i wiecznym Odkupieniem waszym. Ciągle wyrywam was szatanowi i oddaję Ojcu, o ile pozwala Mi na to wasza wolna wola.
Słowo Pouczenia 409