Miałam taką sytuację, że nie zgadzałam się z tym, co zrobili inni ludzie. Jakoś nie było to zupełnie po mojej myśli. Jeszcze gdyby tylko na tym stanęło… Ale to było takie niepogodzenie się, że aż mnie ugniatało w środku. Jeszcze parę dni wcześniej podjęłam decyzję, że będę walczyć o spokój w sercu. O to, co dostałam od Pana Jezusa już kilka lat temu – spokój, łagodność, radość, po prostu miłość. Ostatnie wydarzenia wpompowały we mnie jednak tyle emocji, że nawet nie zauważyłam, jak to wszystko gdzieś tam sobie het odchodzi… Stanęłam prawie przerażona, bo to było tak, jakbym traciła grunt pod nogami. Straciłam harmonię – to co myślę, to co mówię i to co robię powiedziało sobie: nie dogadujemy się tym razem. Plusem jest to, że w ogóle zauważyłam co się stało. Już wtedy poczułam jakby ulgę – wiem co muszę zmienić. Nie zawsze będzie tak, jak mnie się wydaje. Nie zawsze będzie dla innych dobre to, co mnie się wydaje, że będzie dobre. Nie we wszystkim muszę mieć rację, a już na pewno nie mogę ulegać swoim emocjom – negatywnym emocjom.
+…Bądź cicha i poddana temu, co Ja chcę uczynić w twoim życiu i w tobie. Nie pragnij niczego poza Moją wolą i Moją miłością. Czuwam nad tobą, Moja miłość cię niesie.
Świadectwo 756