Wiele lat temu na kazaniu proboszcz powiedział, że w Boże Ciało zawsze świeci słońce – choć na godzinę, ale świeci. Takie prozaiczne zdanie, a ja po ponad dwudziestu latach pamiętam je do dzisiaj. Osłabienie po operacji nie pozwoli mi pewnie pójść w procesji. I dopiero teraz czuję ten żal, tą niemoc, taką tęsknotę, że nie będę mogła iść za Panem Jezusem nie spuszczając Go z oczu, sprawdzając, czy On wciąż na mnie patrzy. Podczas podniesienia na Mszy Świętej niejednokrotnie ubolewam, gdy kapłan podnosi Jego Ciało tak szybko, nie zatrzymując się ani na chwilę, nie podkreślając Jego obecności. Ubolewam, że nie mogę złapać tej krótkiej chwili, aby nawet spojrzeć. Dopiero później kontempluję ten niepojęty dla mnie fakt, że Jezus za mnie – nie za nas – za mnie, wylał wszystkie krople krwi. Zasługuję? Nie. Starałam się? Nie. Jestem wybrana? Nie. Cierpiał, bał się, był połamany, bo ukochał.
– O różnych porach chodzę na Mszę Świętą do mojej byłej parafii, a prawie zawsze odprawia ten sam kapłan, chociaż jest ich siedmiu.
+ Czy nie jest to dla ciebie znakiem, że trzeba mu pomagać? To dobre dziecko Moje, ale zagubione w wielości działań zewnętrznych. Kochaj Mnie za niego, gdy stoi przy ołtarzu, aby miłość rozlewała się stamtąd na wielu. Otocz Mnie w Hostii swoją miłością, aby złagodzić dotyk jego spieszących się dłoni, żebym doznał ulgi w Mojej bolesnej ofierze. Bądź dobra, Moje dziecko, dobrocią, która płynie Mojego okaleczonego serca. Łam i ofiaruj siebie na wspólną ofiarę, gdy łamane jest Moje Ciało za świat. Niech się wypełni i niech nic nie ginie z mojej bolesnej ofiary.
J 14,25-27
To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel Duch Święty…On was wszystkiego nauczy…Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam…
– Słowa z dzisiejszego czytania mi dałeś…
+ Aby ci zwrócić uwagę na to, że wskazówki na każdy dzień wypływają z czytań, których słuchasz podczas Mojej Ofiary.
Świadectwo, 515