wt. 19.08.1986, godz. 23.45
– Podczas Mszy św. odczułam tak wyraźnie Twoją dobroć, delikatność, czystość… Ogarnęła mnie Twoja subtelna Miłość. A jednocześnie zobaczyłam własną prymitywność i prostactwo. Ileż razy moje zachowanie wobec Ciebie jest grubiańskie…
† Chcę także i to zmienić w tobie. Objawiam ci prawdę o tobie. Nie jesteś gorsza od innych. Taka jest prawda o każdym z was. A jednak cię kocham Miłością doskonałą, pragnę obdarzać i uczynić Moim współpracownikiem.
– Niesamowite jest to zestawienie Twojej Wielkości, Świętości i Doskonałości z moją małością i brudem… Zupełnie niepojęte…
† Widzisz, ponieważ jestem Doskonałością, pragnę twojej słabości i małości, i twojego bezgranicznego oddania. Zawierz Mi we wszystkim. Sama przecież nie możesz nic…
A ja chcę dla ciebie wszystkiego, co najlepsze, i mogę ci to dać – jeśli zechcesz. Jeśli powierzysz Mi całkowicie swój los.
Pragnęłaś Mnie poznawać – spełniam to twoje pragnienie. Poznając Mnie, poznajesz jednocześnie siebie. Ból, jaki przy tym odczuwasz, jest bólem oczyszczającym, bo poznajesz Prawdę. Cierpisz i jednocześnie jesteś szczęśliwa, bo dotyka cię Moja Miłość.
Poznałaś tajemnicę jedności cierpienia ze szczęściem, zatopienie we Mnie wszystkiego, co w tobie małe i niedoskonałe. Poznałaś źródło uświęcania człowieka. Uświęcania przez cierpienie. Radość i upojenie cierpieniem w zjednoczeniu ze Mną.
– Nie potrafię nic powiedzieć. Nie znam takich słów. Mogę tylko trwać w zachwycie Tobą i płakać nad moją nędzą i ślepotą dotychczasową. Boże mój…