sob. 25.02.1989, godz. 6.40
† Naprawdę uwolnić i zbawić drugiego człowieka można tylko bólem ofiarowanym za niego z miłości. Morze bólu jest potrzebne, by ocalić ten świat. Czy chcesz dać swoją cząstkę?
Pragnę coraz bardziej obdarzać cię darem współcierpienia i współmiłowania ze Mną. Ja poprzez twoje serce i w nim będę umierał z Miłości, jak wtedy… i wszystko, czym Mi zadano ból dotknie ciebie coraz szerzej. Przyjmuj, jak przyjąłem Ja.
Ja w tobie pragnę przyjąć i wykonać do końca, jak przyjąłem i wykonałem wtedy… Oddawaj Mi swoją duszę w godzinie konania, jak Ja oddałem Swoją Ojcu. Niech Moja Miłość w tobie będzie nieskończenie większa niż ból ofiary. I nie mów. Nie objawiaj tego innym, bo i tak nie zrozumieją.
2 Kor 5, 1-10 W obliczu rzeczy ostatecznych
Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek, o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie. A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek. Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję… i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.