ŚWIADECTWO

pon. 16.06.1986, godz. 23.30

– Myśli moje chodziły samopas, a ja nawet nie usiłowałam ich zagarnąć i przyprowadzić do Ciebie. Coś ze mną nie jest w porządku.

† Dziecko Moje, znam utrapienia ludzkie i znam ból z nimi związany.

Poddaję cię tym utrapieniom – dla twojego dobra. Twoje życie będzie pełne samotności, tęsknoty i bólu. I radosnych spotkań ze Mną. Jesteś zawieszona pomiędzy światem a Mną. Świat cię rani, a Ja częściej teraz czuwam nad tobą w ukryciu. Nie jesteś sama, choć tak może ci się wydawać. Ufaj Mojej Miłości. Ja będę cię kochał zawsze, bo taka jest Moja Natura.

– Ja o tym wiem i dlatego trudno mi znieść moją niewdzięczność wobec Ciebie, a nie potrafię jej zmienić.

† Twoje roztargnienia mają swoje ludzkie uzasadnienie. Jesteś człowiekiem i podlegasz ludzkim skłonnościom. Ja to wiem. Czy sądzisz, że inni, którzy za Mną idą, nie mają podobnych utrapień?

Muszą je mieć, bo taka jest droga wzrostu.

Przyjmuj własną grzeszność z nadzieją i ufnością pokładaną w Mojej Miłości i w Moim Miłosierdziu.

– Zdaje się, że powinnam wyprawić pogrzeb wielu moim złudzeniom i pozostawić tylko moją bezsilność, i złożyć ją u Twych stóp.

† Czas, abyś to zrobiła. Czy wiesz, jak wiele od tego zależy? Czy wiesz, że jest to próg, za którym oczekuję cię z Moimi wielkimi łaskami. Że czekam na ten twój krok?

Zrób go – podam ci pomocną dłoń, bo próg jest wysoki, a ty naprawdę jesteś zupełnie bezsilna.

Czy ufasz temu, co mówię?

– Tak, Ojcze. Ufam.

† To ufaj i o niczym innym nie myśl, i o nic się nie troszcz. Tylko powtarzaj w sercu to jedno słowo.