wt. 13.10.1987, godz. 23.30
– Jedyną radością moich dni jest to, że są z Twojej woli.
† Dziecko Moje, Ja cię kocham. Czy to mały powód, by się cieszyć?
– Dzięki temu żyję i życie ma sens…
† Tylko sens?
– … i mimo wszystko jest piękne. Jest w Tobie i dla Ciebie. Obrażam Cię moim narzekaniem. Powinnam z radością ofiarować to, co jest i cieszyć się, że jest co oddać. Ja to wszystko wiem, ale ciągle jestem sobą…
† I to jest twój krzyż i twoja ofiara: sens twego powołania. Na tym polega trud, który jest bardzo cenny.
– Dziś znów pokazałeś mi konieczność ofiary za kapłanów. Czy możliwe, żeby było aż tak…?
† Wielkie zło ma dostęp do każdego człowieka, o ile nie chroni się we Mnie. Nie chroni się ten, kto zbyt ufa sobie. Wielu jest takich, którym wydaje się, że Miłość można zastąpić formalnościami. I czynią to, pogrążając siebie i innych.
– Wszystko na tym świecie jest skażone, także to, co powinno być święte.
† Wszystko na tym świecie oddałem w ręce ludzi, a ludzie są grzeszni, jedynie Ja jestem Ucieczką i Ratunkiem.
– Jestem w Tobie, ale jednocześnie jestem tu…
† … by oddawać Mi ten świat, tych ludzi. Po to tu jesteś.
– Z moją grzesznością i słabością?
† Tak, to nie przeszkadza. A nawet pomaga, bo nie grozi ci grzech pychy i samodzielności.
– Chroń mnie przed osądzaniem innych, bo ciągle w jakimś zakresie to robię.
† Nie rób tego więcej bez wyraźnej konieczności. Pytaj Mnie i nadsłuchuj, i reaguj, gdy poruszam twoje sumienie.